Postanowienia noworoczne między nadzieją a …presją.

Dlaczego „Nowy Rok” to tylko data, a zmiana potrzebuje gotowości (i czasem… odpuszczenia).

Początek stycznia ma w sobie coś magnetycznego. W gabinetach i w rozmowach online wraca ten sam motyw: „Od nowego roku się ogarnę”, „W tym roku już na pewno…”. Dla wielu osób ta narracja jest jednocześnie motywująca i obciążająca. Z jednej strony daje nadzieję, że „da się zacząć od nowa”. Z drugiej – uruchamia presję, perfekcjonizm i poczucie porażki, kiedy życie nie idzie według planu.

Chcę zaproponować spojrzenie, które łączy wiedzę psychologiczną o motywacji i samoregulacji z łagodniejszym, bardziej „sezonowym” podejściem: zmiana nie musi zaczynać się od daty, a zima nie zawsze sprzyja rewolucjom.

1) Dlaczego w ogóle „Nowy Rok” tak działa?

Psychologia behawioralna opisuje zjawisko nazywane fresh start effect – „efekt świeżego startu”. Badania pokazują, że tzw. punkty zwrotne w czasie (początek roku, miesiąca, tygodnia, urodziny, przeprowadzka) potrafią chwilowo zwiększać gotowość do działań aspiracyjnych. Dzieje się tak, bo takie daty pomagają nam symbolicznie „odciąć” się od poprzedniego rozdziału i spojrzeć na siebie bardziej „z góry”: kim chcę być, jak chcę żyć.

Data może dać chwilowy impuls. Problem zaczyna się wtedy, gdy impuls zamienia się w presję, a presja – w karę za to, że nie spełniam „noworocznego ideału”.

2) Nowy rok to czynnik zewnętrzny. Zmiana potrzebuje motywacji wewnętrznej.

Data (1 stycznia) jest zewnętrznym markerem. Może pomóc w podjęciu decyzji, ale nie zastąpi odpowiedzi na pytanie: czy ja tego chcę naprawdę – i dlaczego?

W tym miejscu warto sięgnąć do Self-Determination Theory (SDT) Deciego i Ryana: długofalowa zmiana najlepiej „trzyma się” wtedy, gdy motywacja jest autonomiczna (zgodna z wartościami, sensem, tożsamością), a nie wyłącznie „kontrolowana” (z lęku, wstydu, presji otoczenia).

W praktyce różnica brzmi tak:

Motywacja kontrolowana: „Muszę schudnąć, bo inaczej jestem do niczego.”

Motywacja autonomiczna: „Chcę mieć więcej energii i spokoju w ciele, chcę być zdrowa.”

To właśnie dlatego tak wielu ludzi „odpada” z postanowień: nie dlatego, że są słabi, tylko dlatego, że startują z napięcia. Z napięcia da się wystartować, ale trudno w nim wytrwać.

3) „Mogę zacząć w każdym momencie” – i to nie jest slogan, tylko strategia.

Jeśli „Nowy Rok” jest tylko umowną datą, to znaczy, że każdy dzień może być punktem zwrotnym. I – paradoksalnie – to bywa bardziej wspierające niż czekanie na „idealny moment”.

Praca psychologiczna często polega na przesunięciu perspektywy:

z „od poniedziałku”, „od stycznia”, „od nowego roku”

na „od dziś o 1% inaczej”.

Nie chodzi o wielkie deklaracje. Chodzi o to, by zmiana była do udźwignięcia przez układ nerwowy. Kiedy czuję gotowość (nawet niewielką), mam większą szansę na realne kroki.

4) Co pomaga, gdy już chcę działać? Nie „silna wola”, tylko plan samoregulacji.

Psychologia celów pokazuje, że samo postanowienie („od jutra będę…”) nie wystarcza. Bardzo skuteczną metodą są intencje implementacyjne – czyli proste plany. Jeśli zdarzy się X, to zrobię Y. To nie jest magia. To sposób na odciążenie głowy i automatyzację reakcji w kluczowych momentach.

Przykłady:

„Jeśli wrócę zmęczona po pracy, to zrobię 10 minut spaceru zamiast – albo 60 minut, albo nic”

„Jeśli mam ochotę na podjadanie wieczorem, to najpierw piję wodę, zatrzymuję się i sprawdzam: głód czy napięcie?”

To podejście świetnie łączy się z psychodietetyką: zamiast walczyć ze sobą, uczymy się rozpoznawać bodźce i budować odpowiedzi, które służą regulacji.

5) Wątek kluczowy: odpuszczenie jako warunek trwałej zmiany

Nowy Rok często włącza narrację: „teraz trzeba przycisnąć”. Tyle że w psychologii zmiany równie ważne jak inicjowanie jest utrzymywanie – a to wymaga relacji ze sobą, która nie opiera się na przemocy.

W tym miejscu przydaje się perspektywa samowspółczucia – łagodne, realistyczne podejście do siebie w momentach potknięć. Badania i przeglądy wskazują, że samowspółczucie wspiera regulację emocji i radzenie sobie z porażkami, co przekłada się na zdrowsze, bardziej stabilne dążenie do celów.

Odpuszczenie nie oznacza rezygnacji z rozwoju. Oznacza:

rezygnację z „wszystko albo nic”, zgodę na potknięcia, odejście od karania się za bycie człowiekiem.

W praktyce terapeutycznej często widzę, że ludzie nie potrzebują więcej dyscypliny. Potrzebują mniej wstydu, mniej krytycznego patrzenia na siebie, potrzebują bycia w zgodzie ze sobą.

6) Zima, ciało i psychika: czas na regenerację, nie na rewolucję!

Zima w naturze – także człowieka to czas odpoczynku. Z perspektywy biologii i psychologii zdrowia zima wiąże się dla wielu osób z większą podatnością na spadki energii i nastroju (m.in. przez światło, sen, rytmy dobowe i sezonowość). Zjawiska te są opisywane w kontekście rytmów okołodobowych i sezonowości zaburzeń nastroju.

Kiedy organizm długo działa „na wysokich obrotach”, rośnie koszt adaptacji. Regeneracja, sen i odzyskiwanie zasobów nie są luksusem – są warunkiem zdrowia psychicznego i skutecznej zmiany.

Dlatego można (i warto) powiedzieć wprost: Nie każda pora roku jest idealna na wielkie „nowe ja”.

Zima często bardziej sprzyja:

Zatrzymaniu się, porządkowaniu, domykaniu, minimalnym krokom, budowaniu podstaw (sen, rytm dnia, odżywianie, relacja z ciałem), żeby na wiosnę mieć z czego ruszyć.

Warto zadać sobie pytania:

Czy to mój cel czy presja otoczenia/schematy społeczne?

Jaki jest najmniejszy krok, który realnie udźwignę?

Co zrobię, gdy mi nie wyjdzie?

Pamiętajmy Nowy Rok jest tylko datą. Może być inspiracją – ale zmiana zaczyna się wtedy, kiedy jesteś na nią gotowy. A gotowość często rośnie nie z presji, tylko z poznania siebie, swoich potrzeb, pokochania siebie, byciu autentycznym.